| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


plakaty.blox.pl @ Facebook

Mierzwiak @ deviantART

OPIUM | Kino, film, plakaty, zwiastuny

Film - POLTERGEIST

kontakt

Kategorie: Wszystkie | Filmy | Plakaty
RSS
niedziela, 06 maja 2012
"The Amazing Spider-Man" #3
Remake'owania plakatów poprzednich Spider-filmów ciąg dalszy:

  

Bez jaj, wysilcie się trochę!
czwartek, 26 kwietnia 2012
Naj...: "The Inbetweeners Movie"
Ilekroć wydaje mi się, że już nic, ale to nic w kwestii poczynań naszych kochanych dystrybutorów nie jest w tanie mnie już zaskoczyć dzieje się coś, co skutkuje paraliżem mięśni twarzy zastygającej w WTFakowym grymasie. Następnym krokiem jest poddanie się refleksji nad intelektualną kondycją ludzkości i wsadzenie głowy do klozetu. Ilość spuszczeń wody? Zależna od zawartości głupoty w głupocie.



Pamiętacie jak Vision przekraczało granice czasu i przestrzeni? Jeśli trwa jakiś wyścig w tej dziedzinie, to Kino Świat właśnie wyszło na prowadzenie. To jeden mały krok dla dystrybutora, ale wielki skok dla świata kina!

O co chodzi? Jeśli jeszcze nie zorientowaliście się z czym mamy tu do czynienia, już tłumaczę. Otóż Kino Świat chce nam powiedzieć, wróć, Kino Świat WIE, że The Inbetweeners Movie (Seksualni, niebezpieczni) to najśmieszniejsza komedia dekady, z wykrzyknikiem ofkors. Dekady, tej, która kończy się 31 grudnia 2020 roku. Rozumiecie dowcip?

Wniosek jest prosty - dystrybutor albo widział wszystkie komedie, które wejdą w ciągu następnych siedmiu lat i ośmiu miesięcy, włącznie z tymi których jeszcze nie nakręcono, albo posiada dar jasnowidzenia. Zresztą nieważne, czy to dzięki wehikułowi czasu czy weekendowemu kursowi wróżenia z fusów. Ja też chcę! Chcę wiedzieć ile jeszcze razy Kino Świat przyprawi nas o facepalma, chciałbym też przyznać tytuł "Najgorszego tekstu dekady". Oczywiście jeszcze w tym miesiącu.


Mmm, że co proszę? Że mam im...? Ale.. Przecież bohaterowie filmu chcą zaliczać laski, więc... Idę włożyć głowę do klozetu. Ilość spuszczeń wody: osiem.

PS. Samego plakatu nie komentuję, bo poza dodanymi przez Kino Świat kwiatkami jest taki sam jak oryginalny, czyli badziewny i tyle w tym temacie wystarczy. Natomiast jeśli chodzi o tłumaczenie tytułu... dziękuję Ci, drogi Kino Świecie. Rezultaty zakończonej sukcesem sześciotygodniowej terapii, która miała mi pomóc zapomnieć o tej piosence zostały zaprzepaszczone.
wtorek, 24 kwietnia 2012
Przed i po: "127 Hours"
Inna strona plakatu według LG
Na potrzeby kampanii reklamowej zestawów kina domowego LG oferujących dźwięk 3D (cokolwiek to znaczy) brazylijska agencja reklamowa Y&R wpadła na pomysł potraktowania znanych plakatów jako trójwymiarowych planów i ukazania ich z zupełnie innej, dosłownie, strony. Efekt? Co tu dużo mówić - genialny!

  

  

  

Na samą reklamę trzeba nieco przymknąć oko, bo twórcy kierowali się przede wszystkim tym, by dany plakat dało się łatwo odtworzyć i ukazać z innej perspektywy (zauważcie, że wszystkie mają jednolite tło). Bo o ile taki Kill Bill dźwiękowo daje czadu, tak raczej nikt nie będzie piać z zachwytu przy skromnym, opartym przede wszystkim na dialogach Pretty Woman i chyba nawet 3D Sound nie będzie w stanie tego zmienić.

No ale nie ma się co czepiać, w końcu czegoś takiego nie dałoby się pokazać z innego kąta, prawda?
Taglajnowa żenada: "The Cabin in the Woods"

Albo dystrybutor myśli, że odwołując się do tej kretyńskiej, acz popularnej serii przyciągnie do kin więcej widzów, albo faktycznie nie ma zielonego pojęcia jaki film wprowadza na ekrany. Oczywiście próby znalezienia podobnej bzdury na oryginalnym plakacie skazane są na porażkę.

Wcześniej przy okazji znacznie bardziej adekwatnego Frontière(s) podobnej sztuczki próbował Monolith (podziękowania dla Rafała Sicińskiego za przypomnienie!):


sobota, 21 kwietnia 2012
"The Amazing Spider-Man" #2
Pierwszy i o dziwo do tej pory jedyny plakat Niesamowitego Spider-Mana wywołał we mnie umiarkowanie pozytywną reakcję, ale przyznaję, że stanowił interesujący punkt wyjścia dla reszty kampanii i dobrą okazję do odcięcia się od tego, co zrobiono przy okazji trylogii Sama Raimiego. Tyle w kwestii teorii, ale przeczucia miałem nie najlepsze i sądziłem że "Ostatecznie pewnie i tak skończy się na sztampie i Pająku stojącym/wspinającym się/lecącym na pajęczynie w nowojorskiej scenerii (oby nie zapomnieli o iskrach!)."

Jak zapewne zdążyliście się zorientować rzucając okiem na niniejszą notkę, najnowsze plakaty The Amazing Spider-Man postanowiłem zestawić z posterami Spider-Mana Raimiego. Wróć, nie postanowiłem, ale zostałem do tego zmuszony, bo zaserwowano nam nic innego jak zwykłą powtórkę. Spodziewane przeze mnie iskry nie zaszczyciły nas swoją obecnością, ale za to wtórność zjechała się całą rodziną.

  

Trylogia Spider-Filmów Sama Raimiego wzbudza we mnie emocjonalny koktajl wysokoprocentowego zażenowania, irytacji i znużenia ze szczyptą obojętności, ale przyznać trzeba, że zdarzyło jej się kilka dobrych plakatów i ten z wieżami World Trade Center odbijającymi się w oczach Pająka uważam za numer dwa na liście najlepszych posterów tej serii filmowej. Co prawda perspektywa jest cokolwiek umowna, ale trudno odmówić mu wizualnej atrakcyjności i dynamizmu, w czym zasługa dobrej kompozycji opartej na skosach oraz niezłego półprofilu samego Spider-Mana.

Dla odmiany wersja portretowa do filmu Marca Webba pod żadnym względem nie może się równać ze swoim odpowiednikiem sprzed dekady, do tego składa się z samych klisz i powtórek.

Po pierwsze - kolorystyka. Tylko spójrzcie na paletę barwną Spider-Mana ze starożytnego roku 2002; pamiętacie jeszcze te czasy, w których postery blockbusterów nie były robione na jedno kopyto? No to teraz rzucamy okiem na wersję z tego roku. Yyykhrrr! Badania rynku mówią pewnie swoje, ale czy naprawdę moglibyśmy już skończyć z tym błękitno-turkusowym badziewiem? Tak, postery Mrocznego Rycerza też były utrzymane w tej tonacji, ale a) były tak świetne nie dzięki, ale pomimo niej b) to było cztery lata temu do jasnej nietoperzastej (czy może raczej pajęczej?) cholery! Skoro już przy The Dark Knight i oklepanej kolorystyce jesteśmy, to miasto tu i tam wygląda w zasadzie tak samo.

Po drugie - okropne kadrowanie owocujące brakiem jakiejkolwiek dynamiki. To samo widzieliśmy już przy okazji Iron Mana 2 i zdaje się, że autor sam zdawał sobie sprawę z ilości niezagospodarowanej przestrzeni jaka mu została, bo tylko tak mogę wytłumaczyć te desperackie próby wypełnienia jej pajęczyną. No tak, iskier nie ma, ale są inne przeszkadzajki.

Po trzecie - ej, chłopie, głowa do góry! Szukał czegoś na ziemi Batman, opuszczali głowy również Bruce Banner i Kapitan Ameryka. Może kiedyś to było cool, ale już dawno przestało. Zaraz... może spuszcza wzrok bo jest mu wstyd, że zaplątał się we własną pajęczynę?

  

Lepsza poza, lepsza perspektywa i ponownie lepsza kolorystyka, czyli znowu punkt dla wersji sprzed dziesięciu lat, która to z kolei jest moim numerem jeden jeśli chodzi o plakaty Spider-Manów Raimiego.

W kwestii posterów mamy niekwestionowanego zwycięzcę, ale za to jeśli chodzi o filmy... Lipcową premierą Marc Webb ma szansę wykonać rzut za 3 punkty, chociaż gdybym miał prognozować, to odwołałbym się raczej do innego sportu i powiedział, że dojdzie do brutalnego nokautu. Oby.
"Black Widow" ("The Avengers")
Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że z racji prezentowanego poziomu (czytaj: braku przyozdobionej iskrami fotoszopowej biegunki) poniższy plakat do The Avengers nie został oficjalnie wypuszczony przez studio, ale jest kolejnym posterem spod szyldu Mondo. Wszyscy ci, którzy znają twórczość tworzących dla Mondo artystów nie powinni też mieć zbytnich trudności z rozpoznaniem autora - to oczywiście Olly Moss, który podpisał się tu charakterystycznym dla wielu swoich prac pomarańczem, o inteligentnym mininaliźmie nie wspominając.



Grafika sama w sobie jest fantastyczna i w niesamowicie błyskotliwy sposób daje do zrozumienia, że tytułowa bohaterka jest równie piękna, co niebezpieczna; zabieg z pistoletem tworzącym ponętne wargi jest po prostu fenomenalny.

Mam z tym posterem jednak jeden problem: zastanawialiście się kiedyś, na ile tego typu plakat może być oderwany od filmu? Czy nie powinno być tak, że powinien być z nim jak najściślej związany, charakterystyczny, w jakiś sposób dla niego wyjątkowy? Że nie może być tak, że zamieniamy tylko tytuł na inny i już mamy gotowy plakat do innego filmu? Bo przecież nie ma tu nic, co wiązałoby tę grafikę akurat z Mścicielami, a kolor włosów to zdecydowanie za mało, by mówić choćby o najluźniejszym nawet skojarzeniu. Podobny plakat mogłaby mieć któraś z dziewczyn Bonda, nie mówiąc już o jakiejkolwiek bohaterce kina akcji posługującej się pistoletem. Dlatego uważam, że to zdecydowanie lepszy koncept, grafika jako taka, aniżeli plakat konkretnego filmu.

W ramach ciekawostki warto przypomnieć, że to nie pierwszy poster, w którym Moss w równie kreatywny sposób wykorzystał broń palną. Pamiętacie jego plakat do Dirty Harry (Brudny Harry)?
piątek, 13 kwietnia 2012
"Dark Shadows"
Zeszłoroczni Trzej Muszkieterowie (The Three Musketeers) zagościli na blogu tylko raz, choć zasługiwali na więcej uwagi, bo film miał jakieś 173 plakaty, z czego żaden nawet nie zbliżył się do zdobycia mitycznego terytorium spod znaku jakości. W tym roku, choć mamy dopiero połowę kwietnia, do tytułu Muszkietera 2012 kandydują jak na razie Avengers i Dark Shadows (Mroczne cienie). Ten pierwszy film to jednak zbyt oczywisty kandydat, bo wcześniejsze produkcje z Mścicielami zdążyły nas już przyzwyczaić do marnego poziomu swoich plakatów. Co innego z nowym obrazem Tima Burtona, bo jego filmy zawsze miały przynajmniej bardzo dobre - poza pojedynczymi wyjątkami - postery. Nie w tym przypadku:



Naprawdę nie lepiej wypuścić 2-3 solidne, dobre, ciekawe etc. plakaty zamiast 21 chałtur, o których zapomina się w sekundę po odwróceniu od nich wzroku? Od przybytku głowa nie boli, ale oczy owszem, mogą.
17:55, mierzwiak , Plakaty
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43